strona kampanii d20 Modern Marcina Turkota |
dziekuję Paulowi Klee za inspirację |
|||
<o< kampanie >o< wstęp >o< świat >o< bohaterowie >o< opowieści >o> | ||||
Opowieść loao> sesja Io> sesja IIo> sesja IIIo> sesja IVo> sesja Vo> sesja VIo> sesja VIIo> sesja VIIIo> sesja IXo> sesja Xo> sesja XIo> sesja XIIo> sesja XIIIo> sesja XIVo> sesja XVVoodoo BluesOpowieść TrixieNyadinuHistoria JohnaGlina... |
OPOWIEŚĆ LOASesja szósta23 pięknaDetektyw Michael Crane wyszedł ze swojego biura z pudłem pod pachą, omiatając spojrzeniem jadowicie zielonych oczu człowieka w roboczym ubraniu, mozolnie ścierającego ze szklanych drzwi napis "Michael Crane. Prywatny detektyw" . - Eeeee... Ty jesteś Crane? Detektyw? Crane przytaknął z wahaniem, patrząc w oczy człowieczka o wzroście dziecka. Ale pytający dzieckiem nie był. Spod czerwonej bejsbolówki wyrastały gdzieniegdzie kosmyki siwych włosów, a twarz pokryta była sztywnym, gęstym zarostem. Sumiaste wąsy płynnie łączyły się z bokobrodami. - Mam chyba robotę dla ciebie, chłopcze. Poszli do baru naprzeciwko. Willie Abbot - potencjalny zleceniodawca mikrej postury - przyjechał tutaj wezwany przez policję w celu zidentyfikowania zwłok swoich dwóch synów. Niestety, kiedy zjawił się w kostnicy, w lodówkach nie było nikogo. Policjanci rozłożyli tylko ręce. Dlatego ojciec Abbot postanowił wynająć prywatnego detektywa by odnalazł zwłoki jego synów, a może nawet ich zabójców. Crane wychylił kieliszek podwójnej whiskey i od ręki rozpoczął dochodzenie. Trupów w kostnicy oczywiście brakowało, ale nikt się tym zbytnio nie przejął. Detektyw prośbą i groźbą wymusił na strażniku - zwalistym Samoańczyku - adres mężczyzny, który miał w kostnicy nocną zmianę. Wizyta we wskazanym mieszkaniu omal nie skończyła się strzelaniną, gdy sfrustrowany lokator, nagabywany przez prywatnego detektywa, który wdarł się do jego mieszkania rozwalając zamek z pistoletu, wyciągnął trzydziestkę ósemkę... Koniec końców detektyw Crane wszedł w posiadanie taśmy wideo przedstawiającej wejście do kostnicy oraz kilku informacji. Informacji następujących: ktoś wkradł się do kostnicy (nie wiadomo kto, bo w tym czasie plama ciemności zasłoniła obiektyw), przestraszył swym wyglądem strażnika, po czym zniknął. Crane uzyskał również informacje, gdzie znaleziono owe trupy (w magazynach 33 i 34 przy Magazine St.). A wszystko to za cenę stu iluzolarów i kuli z Colta 1911. 24 pięknaBeauvoir nie poszedł spać do "Paradise Motel". Postanowił wrócić do swojego prawowitego mieszkania. Jakież było jego zaskoczenie, gdy okazało się, że policyjne taśmy i plomby zostały zerwane, a na JEGO sofie ktoś siedzi! Gdy houngan podszedł do owej postaci, ta okazała się być czymś nie do końca żywym. Przypominała plastikowy, przezroczysty worek, utrzymywany w humanoidalnym kształcie przez wewnętrzne ciśnienie. Wewnątrz widać było na wpół rozpuszczone tkanki i narządy oraz kilka pobrzękujących buteleczek. Beauvoir chwilę walczył z tym "czymś", ale nie dał mu rady - wycofał się, gdy tamto kilkakrotnie plunęło na niego ogniem. Stojąc znowu przed magazynem Beauvoir postanowił zadzwonić po pomoc. W pierwszym rzędzie skontaktował się z policją, lecz dyspozytor powiedział, że jako houngan voodoo powinien sobie poradzić. John, do którego zadzwonił później, powiedział że przyjedzie. Ale nie od razu. Przedtem poszedł z Trixie i Indianinem na hot-doga. Ale w końcu stawili się w komplecie pod drzwiami magazynu 33. Starcie z obydwoma (okazało się, że intruz miał niemal identycznego towarzysza) istotami nie trwało długo. Gdy ucichły odgłosy strzałów, a płyn zaczął powoli wyciekać z obu przeciwników, rozsiewając zapach przyprawiający o mdłości, w drzwiach pojawiła się postać w prochowcu. Detektyw Crane przybył do magazynu 33 by zbadać miejsce śmierci jednego z zaginionych denatów. Loa jednak ułożyły jego losy w ten sposób, że szukając jedynie śladów trafił na same zaginione ciała. Bowiem mimo deformacji, opuchnięcia i znacznego rozpuszczenia tkanki, ciała pozostały rozpoznawalne - prawie na pewno były to zwłoki braci Abbot, przywrócone do życia wolą loa. Późniejsze dochodzenie Crane'a potwierdziło te domysły. |
|||
<o< początek | Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości bądź części tekstów bez zgody autorów zabronione. |
następna >o> |